Fotel przy kominku

Temat: RAK MÓZGU -GLEJAK
Moja mama też jest chora na to gó**no. Zupełny pech. Była zdrową osobą, tylko 2 razy w życiu chorowała (grypa), aż 2 lata temu w zimę złamała rękę w nadgarstku. Dla mnie spory szok, 2 dni w szpitalu i 6 tyg. gipsu z drutami, ale nie było komplikacji. Nie może tylko dźwigać prawą ręką (max. 3-4 kg PRZENIEŚĆ, nie nosić). Powiedzmy, że jakoś to zaakceptowałem, nawet zapomniałem. Ale rok temu, w marcu, okazało się, że ma raka piersi. Jakimś sposobem na stół poszła 1-2 tyg. od diagnozy (CUD- może dzięki modlitwie?). Ok, zaakceptowałem i to. Od tamtej pory lewa ręka, podobnie, jak i prawa, a nawet jeszcze gorzej. Potem chemioterapia, wszystko było dobrze. Nawet dostała Herceptynę, dosyć nowoczesną jak na Polskę (normalna cena 12.000 PLN za butelkę, ona za darmo), chyba łącznie miało być ok. 30 butelek. Wszystko miało zabezpieczać przed nawrotami i w ogóle rakiem. Do tego zastrzyki na wzmocnienie, sama przyznała, że jest wymęczona chorobą, ale się cieszyła, że niedługo koniec. Ale od jakiegoś miesiąca, może 1.5 miecha miała kłopoty ze wzrokiem, potem doszły potworne bóle głowy. Lekarz stwierdził, że to mogą być skutki uboczne chemii i reszty leczenia. No ok, bóle narastały, poszła do innego lekarza, tamten załatwił jej tomografię (1tydz.- szybko, jak na Polskę - kolejny CUD?) i wyszły jakieś powikłania, więc trzeba przebadać dokładniej. Akurat mój daleki kuzyn jest neurochirurgiem, pracuje z najlepszymi w Europie (no może jednymi z najlepszych), więc udało się załatwić Rezonans Magnetyczny w tydzień (zbieg okoliczności, czy cud?). I co? Okazało się, że ma przerzuty starego raka - 2 duże, 1 mały i 1 dopiero, co powstający guzy. Najgorsze, że ten największy jest na pniu mózgu i jedyne, co można robić to naświetlanie - opóźnia rozwój. Zostało jej jeszcze 1-3 miechy życia, wg. wstępnych ustaleń. I chyba na tym się kończą te cuda, ale w głębi serca mam nadzieje, że wyjdzie z tej choroby. Najgorsze, że teraz, nawet sama nie ma ochoty iść do szpitala, tak, jak to było rok temu. Ale pójdzie. Współczuje poprzednikom i teraz już wiem, jak to boli, kiedy choruje bliski.
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=2421