Fotel przy kominku

Temat: U2 - No Line On The Horizon
Zaczynamy od No Line On The Horizon. Wersja bardziej ociężała i powolna niż ta z b-sidu, zanikła ta roztańczona gitara, ale pojawia się masa ''jaskrawej elektroniki'' i brzmi to bardzo dobrze, chociaż refren i most były odrobinkę lepsze w wersji z b-sida...W każdym razie bardzo pozytywne wrażenia. Równie dobra wersja!

Magnificent - Powiem krótko: Najlepszy utwór U2 w 21 wieku. Coś więcej dodać? Klimat Joshua Tree nie jest jednak aż tak wyraźny (jest raczej sprowadzony do backgroundu), bardzo przestrzenny numer, bez żadnych ograniczeń ''przelewa'' się przez głośniki, najwięcej smaczków dodają syntezatory, które ''wyciągają'' te najwyższe nuty w refrenie. Jest tajemniczo, typowo jak dla U2, ale na szczeście nie jest to męczące tak jak już bywało w przypadku odgrzewanych kotletów z czasów ostatniej płyty i jeszcze wcześniejszej. PS - znów świetne wrażenie sprawa jęczący ''oooohhh'' Bono - to znów najlepszy beat, tak jak w tytułowym :D

Moment Of Surrender - ''lekkie intro'', a potem basowa podróż w stylu Nicka Cave'a i Bad Seeds. ''Natchniony numer'' No need to use guitar - parafrazując tytuł płyty Cranberries. Refren niestety lekko zawodzi. To taki jasny punkt na tle całej reszty kompozycji i ten nadmierny ''blask światła'' trochę mi tu nie pasuje, do tego samo nakręcającego się kawałka. Most natomiast idealnie wpasowuje się w strukturę kompozycji, pojawia się dość stonowana acz niezwykle wyraźna linia gitary.

Unknown Cellar - ''Sunshine, sunshine'' - zaczynamy przygodę z Unknown Cellar w tym anielskim klimacie wokalno-muzycznym. Następnie trochę rozedrganych synciaków podtrzymuje dość standardowy jak na U2 numer. To tutaj kłania się Drzewko Jozuego. Mocniejsze gitary tylko w tle...a podobno to miał być rozpierdalacz? Refren lekko poszarpany jeśli chodzi o rytm, wokal. Niezły efekt. W drugiej części numeru słychać nawet wysokie partie klawiszy oraz dęciaki + długie outro.

Crazy - już w pierwszej zwrotce słychać wyraźną próbę pofalsetowania przez Bono. Szkoda, że tak krótko. Mam słabość do tego typu śpiewania. Refren na początku brzmi równie ''kapiasto'' jak w samplu, jednak normalnie gdy kończył się sampel teraz dostajemy całkiem niezły fragment ostrzejszego uderzenia. Można powiedzieć, że w porównaniu ze słabą próbką, sam numer jako taki nie rozczarował mnie tak mocno. W połowie kawałka dość pretensjonalny most ''Beybe x dużo''. Klasyk to to nie jest, ale słucha się przyjemnie, szczególnie jak Bono wyśpiewuje na jednym wydechu tytuł utworu.

Boots - znamy wszyscy. Z lekka nie pasuje do tego co do tej pory słyszałem. Zdecydowanie najbardziej powerowy numer w pierwszej części płyty.

Stand Up Comedy - Nijakie. Jak na razie najmniej mi się podoba, mimo, że posiada całkiem niezły ''main riff''. Sama zwrotka zakrawa o jakieś granie z Amerykańskiej prowincji. Refren nie dopracowany, z utęsknieniem czekam więc na powrót riffu i potem znów to samo. Aha. Jeszcze jedno. Najlepsze w tym utworze jest pierwsze 5-6 sekund mostu, mogliby go lepiej spożytkować niż do takiej piosenki.

FEZ-Being Born - To była dla mnie największa tajemnica tej płyty. Znów zaczyna się od stonowanego basu, jakiś głosów w tle, Bono delikatnie namaszcza utwór swoim wokalem, wchodzi sampel z Butów....i zaczyna się popis Edge'a. Jakby 25% lżejszy niż w tym co słyszeliśmy w samplu. Dziwne. Gitara jednak szybko znika i znów jesteśmy w takich rozleniwionych klimatach. Niestety zespół nie postanowił wykonać żadnego większego eksperymentu. Skropili całość delikatnymi klawiszami, kilkoma przejściami...nie ma tu czegoś takiego jak refren (chyba, że za to uznać kolejne wokalnie WOŁANIE Bono - Tak tak - '''oooooohhh''). Chyba rozczarował....Na samym końcu numeru pojawiają się elektroniczne ''spłaszczenia'' melodii....hmm spod znaku jednej ze wczesnych płyt Pulp? No może tak, gdyby w czasach His N Hers Jarvis Cocker miał tak nowoczesny sprzęt...

White Snow - jakbym słyszał zabawę U2 z Amerykańskim folkiem. Spokojne nagranie (gdzie zniknął ten dziwaczny beat?) z dawką śródziemnomorskiego rozedrgania i dęciaków. Takie COŚ, co trudno jednoznacznie sklasyfikować, ale nie wywołuje niestety hurra-nastroju. Trzeba będzie podejść ten numer d strony tekstowe, następnym razem.

Breathe - początek z lekka kakofoniczny. Piano-gitarowy zgiełk. Potem wchodzi kojarząca mi się z początkami grupy zaśpiewka ''these days...''. Fajna melodia w refrenie, ale można ją było lepiej wyeksponować. Chyba pierwszy utwór gdzie słychać smyki (i to dość wyraźnie, bardzo fajny efekt), albo nie zwróciłem wcześniej na taki motyw uwagi. Dobrze, że nie ma możliwości słuchania tych sampli, bo pozostanie już tajemnicą do końca świata dlaczego Breathe brzmi mi w 90% odmiennie niż we wcześniej poznanym fragmencie. Na końcu typowe-jutowe wysokie ''zejście''.Dobry numer.

Cedars Of Lebanon - Skupienie. W sumie nie za wiele się tu dzieje, ale jakoś dziwnie przyciągnął mnie ten kawałek. Trafił w moją dobrą chwile, bo normalnie mógłbym mocno po nim pojechać, a jednak... Gdyby nie mizerny podkład perkusji i bas (znów taki Cave'owy) to byłoby acapella. Szkoda, że nawet tu nie dostajemy porcji egzotyki jakiej oczekiwałem po tej płycie. Gdzie Marokańskie klimaty, gdzie rytmy słyszalne w filmikach z przygotowań - tu już nie narzekam konkretnie na ten numer, ale na cały album. Co do Cedars to sądzę, że nie wielu umieści go w czołówce płyty...

Efekt pierwszego przesłuchania (będzie myślę 5-6 zanim dam ostateczny werdykt):

Najlepsze momenty:
- Magnificent
- No Line On The Horizon
- Breathe
- Moment Of Surrender

Najsłabsze piosenki:
- Stand Up Comedy (nie do pobicia w kategorii: najsłabsze)
- Unknown Cellar
- FEZ-Bein Born
- White Snow

Reszta piosenek na szczęście zasługuje na wyróżnienie bardziej, niż na znalezienie się w drugiej grupie. Czy to jest płyta DOBRA? W pełni tego słowa znaczeniu? Myślę, że ma szanse na taki przymiot. To pokażą kolejne odsłuchy, ale żal szczególnie White Snow i Stand Up, które dramatycznie mogą zawalić ocenę.

EDIT : Post powstaje na bieżąco, słucham piosenki - edytuję, potem kolejna piosenka, znów edytuję...

EDIT2 - no, skończyłem jak widać :D
Źródło: mycharts.pl/forum/viewtopic.php?t=3918